MMA

Fragment notki biograficznej: „Niemożliwe nie istnieje. Historia Franka Mira”.

Fragment notki biograficznej: „Niemożliwe nie istnieje. Historia Franka Mira”.

Fragment notki biograficznej: „Niemożliwe nie istnieje. Historia Franka Mira”.
 
„… Pojedynek z Tankiem miał być dla Franka Mira prawdziwą weryfikacją umiejętności. Kolejny raz dostał zawodnika mającego ogromną siłę ciosu i który napiera ostro na swojego rywala, nie bacząc na zagrożenie, jakie z tego wynika. Walka miała ogromną siłę medialną, stąd została co-main eventem gali UFC 41, na której w walce wieczoru Tim Sylvia miał zmierzyć się z Ricco Rodriguezem o mistrzowski pas wagi ciężkiej UFC.
Był 28 lutego 2003r., hala w Atlantic City była zapełniona do ostatniego miejsca. Frank Mir i David Abbott byli już w ringu. Wielu ludzi twierdziło, że młody zawodnik po raz kolejny zbierze tęgie lanie od solidnego pięściarza. W końcu, po pojedynku z Freemanem, Mira stawiało się raczej w pozycji przegranego przez ciężki nokaut, który miał zaserwować mu „barowy rozrabiaka”. Tak się jednak nie stało. Frank Mir rozpoczął umiejętnie walkę przenosząc ją do parteru i tam znalazł sposób na poddanie Tanka przez dźwignię na stopę. Walka trwała 46 sekund, a Frank ostentacyjnie pokazywał, że wyszedł z pojedynku bez szwanku. „Nic mi się nie stało z twarzą, spójrzcie na mnie!”, wykrzyczał do kamery telewizyjnej tuż po zwycięstwie.
Na gali UFC 41, w walce wieczoru Tim Sylvia pokonał Ricco Rodrigueza i został mistrzem wagi ciężkiej UFC z imponującym bilansem 15-0. Frank Mir powiedział wówczas swojemu ojcu, Frankowi seniorowi: „Będę z nim walczył tato! On jest prawdziwym mistrzem, a ja chcę walczyć z najlepszym!”…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *